W końcu podjąłem decyzję, której balem się podjąć przez 20 lat, czyli wyemigrowałem do Grecji.
Ale ja mam takie tempo z decyzjami. Nad tym jaki samochód kupić po passacie, myślałem 2 lata.
Decyzja o wyjeździe była poprzedzona wieloletnimi badaniami, rozmowami z wieloma ludźmi, zwłaszcza tymi co wrócili, tymi co zostali, a szczególnie z tymi co pracują tam sezonowo. Okazuje się że przypadki są różne. Ale można je pogrupować.
1 Tacy którzy są dla kasy i są w Grecji bo tak przyzwyczaili się na sezon pracować, a potem się cieszą jak wracają do Polski, a potem w zimie zaś zaczynają tęsknić znów za Grecją i tak sobie żyją jako pracownicy sezonowi i wszędzie im dobrze. Chcą być trochę tam trochę tu.
2) Tacy, którzy kochają Grecję, źle im w Polsce i tak żyją od Grecji do Grecji. W Polsce zimują jak żaba. Zagrzebią się w liście i zapadają w stan hibernacji.
3) Tacy co jeździli tam na sezon i przestali bo chcieli się ustabilizować albo jakieś im się ciekawsze prace pojawiły
4) I tacy co zostali na stałe.
W zasadzie nie było przypadku by ktoś, kto się w Grecji już rozgościł, wracał potem do Polski.
Ja byłem przypadkiem nr 2 , w Polsce potraciłem znajomych, albo się porozjeżdżali, albo kontakty się pozrywały. Pogoda nie rozpieszcza. Tempo życia w Polsce, jak na mnie mieszkającego w Grecji, nawet nie w wiosce, a w jakiejś osadzie, przerażające. Do tego doszło, że przywykłem do greckiej uprzejmości, życzliwości, poczucia humoru i uśmiechu na twarzach ludzi. W Grecji jest takie przysłowie: Życie jest od tego, żeby je dobrze przeżyć. Zatem nie mam zamiaru spędzić go w wyścigu szczurów i na dorabianiu się
czy w nerwowym pospiechu. Poza tym zawsze łatwiej mi się było komunikować w Grecji czy na Bałkanach. Ot mam takie coś w sobie. Kraków nie jest już Krakowem mojej młodości. Garaż gdzie mieliśmy próby i uczyliśmy się pić palić i grac metal nie istnieje, są tam jakieś nowe budynki. Nie ma kiosku jarzynowego na osiedlu i tak dalej i tak dalej.
Miejsca ważne dla mnie znikają. Na wsi na której się wychowywałem od dziecka, to już prawie nic nie ma tak jak kiedyś. Umiem działać i załatwiać sprawy w Grecji, ale nie w Polsce. Po prostu przyjąłem ten styl życia i stał się on moim. Straciłem tez serce do Polski po tym jak pracowałem w szkołach, w tym wyższej, prowadziłem własną szkołę wokalną własną, organizowałem koncerty przeglądy i wszędzie jakiś opór materii, jakieś wydziwione problemy i jakieś zawiści czy fochy. Zauważyłem, że ani temu nie dam rady, ani nie mam ochoty się z tym szamotać czy mocować. Jedną z inspiracji do wyjazdu była karteczka z muzeum Polin, mniejsza o co chodziło w każdym razie tekst brzmiał tak:
A wielu wyjechało, bo już nie mieli ochoty się więcej użerać.
No i mi się odechciało.

No i są jeszcze tacy, którzy przyjechali do Grecji na emeryturę 🙂
A Gzemu grecję wybrałaś?