Sezon zaczął się hardcorowo. Połowa maja a robię trzecią objazdówkę z rzędu. Autokarem z Polski bez noclegu do Grecji, potem w nocy do Aten, Meteory i samochodem do innej wsi, tam Delfy, Olimp i Ateny. Dziś z rana pociągiem do Katerini i potem autobus do Paralii. Za godzinę robię Saloniki, a po nich hop na pociąg bo jutro Meteory. Życie jak na froncie w czasie ofensywy. Dziś pierwszy raz jechałem greckim pociągiem ?. Kolejna atrakcja to autobusy miejskie. Są na przystankach automaty biletowe. Ale jaja z nimi bo bilety nazywają się żółte, zielone niebieskie albo czerwone i cholera wie jakie są na co. Napisała do mnie księgarnia bonobo że zeszły im książki moje. Lecę na spotkanie jakaś współpraca będzie. A teraz potrzebuję trzeciej kawy 
