Dion jest miejscem, którego unikam, jak diabeł święconej wody i jak widzę, że grupa coś tam planuje jechać, to odradzam ze wszech miar. Bo co tam jest? Tam jest rozbój w biały dzień. Bardzo rozległe, a zarazem słabe stanowisko archeologiczne zwane parkiem archeologicznym, do tego nie wiele lepsze muzeum. Ale od początku.
Diona dla północnych Greków, czyli dla Macedończyków, był najważniejszym sanktuarium religijnym, poświęconym Zeusowi. Okolica u stóp Olimpu sie do tego nadawała idealnie. Z czasem Ob ok sanktuarium zacznie powstawać miasto, a król macedońskie Archelaos, który to też założył nową stolice, czyli Pellę (przenosząc ją z Verginy), ustanowił tam igrzyska. W Dionie Macedończycy obchodzili swoje najważniejsze święta, zbierali się przed kampaniami wojennymi i fetowali zwycięstwa. Można wiec rzec, że Dion miał dla Macedończyków podobną funkcję jak dla pozostałych Greków Delfy. Po bitwie pod Pydną Dion zostanie zdobyty i zniszczony przez Rzymian, po czym wzniesiony na nowo, już jako kolonia Rzymska. W początkach średniowiecza, miasto zostało zniszczone trzęsieniami ziemi i lawinami błotnymi schodzącymi z Olimpu. No właśnie ruiny tej kolonii możemy sobie oglądać w Dionie, plus jakiś wielki teren, na którym to mniej lub bardziej udanie, ze wskazaniem na mniej, ktoś próbował coś polepić przy użyciu zaprawy i zapewne przypadkowo znalezionych kamieni.
Teatr „odrestaurowano” przy pomocy drewnianych desek i metalowych rurek. Akurat się nadaje na koncerty i przedstawienia w okresie Letniego Festiwalu Olimpijskiego. To taki artystyczny event , każdego lata u stóp olimpu. Tu chór z Gruzji, tam teatr z Aten i tak dalej. W miasteczku Dion z kolei mamy muzeum, z ze znaleziskami z Dionu. Głownie są to jakieś poobijane figurki rzymskie, parę garnków i inne dzindzipoły. To na poziomie parteru. Ciekawiej się robi na górze gdzie natrafimy na zabytki z początków osadnictwa w regionie, czyli okres neolityczny. Ciekawiej dla mnie, bo specjalizuje się w badaniach neolitu. Dla normalnych ludzi ciekawie nie będzie. Atrakcją są organy wodne. Tak Grecy wynaleźli organy.
Zachowało się trochę rurek mocno nadgryzionych zębem czasu. Jeszcze ciekawiej jest w podziemiach, gdzie ekspozycja jest poświęcona inżynierii. Czyli rury kanalizacyjne, makiety pokazujące rzymski system ogrzewania podłogowego i przegląd wszelakich narzędzi kamieniarskich z epoki. Można się tam tez umówić na warsztaty czyli wziąć klasę i kazać im coś kuć czy lepić z gliny. Na stanowisko i do muzeum kupuje się osobne bilety. Jak dla mnie trochę bieda z nędzą. Ani muzeum , ani łąka archeologiczna nie mają jakiegoś wiodącego tematu.
Kiedyś byłem w Dionie z ekspedycją z Krakowskiego Ogrodu Botanicznego i byli zachwyceni obfitością roślinności. Przy okazji wyprawy dowiedziałem się, że Grecja ma dwa i pół raza więcej gatunków roślin niż Polska. Turystom indywidualnym nie polecam, strata czasu, dla grup szkolnych można tam zrobić wycieczkę karną. Jak dzieci zostaną przyłapane na piciu alkoholu można je wywieźć do Dionu. Wynudzą się jak mopsy i zmęczą. Jak będą chciały rozrabiać można je nastraszyć że zrobicie wycieczkę do jeszcze większego parku archeologicznego. Spokój gwarantowany! Przy okazji uwaga odnośnie Trip Advisora. Grecy wszystkim swoim muzeom i stanowiskom archeologicznym dają najwyższe noty. Wiec polecam czytać komentarze turystów.
