No to jestem jednym z uwięzionych za granicą. Akurat w Grecji. Może nie uwięziony, bo przecież mnie nikt nigdzie nie zamknął, ale takie słowa brzmią dramatyczniej. Pisę książki o Grecji,które sam wydaję i akurat przyjechałem kończyć „Grecję Nieznaną”. Tym razem o miejscach godnych uwagi, a nie znaych zazwyczaj turystom, a czasem i Grekom. Wyleciałem z Polski dwa tygodnie temu, gdy jeszcze sprawa wirusa sobie raczkowała i nikt tego poważnie nie traktował. Mieszkałem w małej wsi tesalijskiej przez 10 dni a ostatnio przyjechałem na południe do Agii Theodori, koło Koryntu. Przyjechałem tu na 3, 4 dni, a ile tu zostanę nie wiem. Wczoraj się dowiedziałem, że Polska zamyka granice i nie będzie lotów samolotami. A tu pozamykali stanowiska archeologiczne i muzea, które miałem opisać , więc siedzę w pustym hotelu i czekam na koniec epidemii.
Nie wiem do kiedy pozwolą mi tu być, nie wiem też co robić dalej. Kolejne kraje zamykają granice. Czytam o samolotach zawracanych w powietrzu. Ostatnie samoloty do Polski mają wylecieć jutro. Nie lecę, bo nie mam czym. Nie ma biletów. Niby można kupić za gorsze za parę dni, ale przecież Polska nie będzie przyjmować. Jest chaos informacyjny, ludzie sieją plotki, powtarzają, przeinaczają. Ktoś nie dosłyszał, ktoś panikuje. I jakieś wieści o pustych półkach czy zamykaniu miast. Polecę do Polski i co? Będę siedział na kwarantannie. Nie wiem jak to ma wyglądać. Czy jakiś obóz, czy namioty. Czy będą w sklepach produkty spożywcze czy nie. Czy jakieś schrony przeciwatomowe uruchomią? Nie wiem co jest plotką, co prawdą. Jedni totalnie lekceważą sprawę, inni za to panikują. Do tego co jakiś czas czytam o chorych czy podejrzanych o chorobę łapanych przez policję. Gdzieś zawożonych, nie wiadomo gdzie. Jeden wielki chaos informacyjny. Jasne informacje znajduje na stronach rządowych. Może samochodem jechać? A jak zamkną nagle granice w Serbii czy Bułgarii? Gdzieś zostanę na jakiejś bałkańskiej granicy na pasie ziemi niczyjej? Dołączę do pasterzy, albo jakichś przemytników?
I co dalej? Wiec zostaję. Nie jestem też pewien co się będzie działo na lotniskach. Czy tam przyjdzie koczować, czy lecieć na około, przez Niemcy. A jak zawrócą samoloty? Przecież to wszystko się dzieje nagle, czasem bez zapowiedzi. W Grecji pustoszeją półki w dużych miastach, a ja utkwiłem w małym miasteczku rolniczym, gdzie an razie niczego nie brakuje. Zrobiłem zapasy. Płatki owsiane, konserwy z fasolś , ciecierzycą i jakimiś humusami. Kupiłem też gotowe pieczone mięsa i je mocno osoliłem, polałem oliwa i dałem do lodówki. Tydzień powinny wytrzymać . Potem przyjdzie pora na konserwy. Wczoraj kazali zamknąć tawerny i kawiarnie. Wcześniej szkoły, uczelnie i tak dalej. Jak jest w Polsce, każdy wie, więc opiszę jak na epidemię reaguje Grecja. Już w samolocie z Krakowa do Salonik, część Greków nosiła maski. W Larisie odwołano pochody i imprezy karnawałowe. Znajomi grali koncert. wpadłem na to, ale się okazało, że wszyscy pojechali jeść do nadmorskich miasteczek, bo był Czysty Poniedziałek, czyli ostatnie obżarstwo przed postem.
W wiosce, w której początkowo pomieszkałem, jest na stałe 30 osób. To Kokkino Nero. W zasadzie nie ma czego tam zimą zakazywać, bo nie ma sklepów, piekarni czy jakichś tawern. Coś tam otwierają jak im się chce i przyjdą miejscowi napić się wina czy kawy. Wiec bezpiecznie. Tam nic nie dojdzie. Żadna zaraza czy wojna. Wszędzie daleko i miejscowi sporadycznie udają się do miasta. Jadąc cztery dni temu na południe, jeszcze odwiedziłem muzeum archeologiczne w Lamii. Tutaj zaś maiłem planować eksplorowanie Peloponez, aż z dnia na dzień sprawy zaczęły się błyskawicznie zaostrzać. Rząd grecki zareagował szybko i sprawnie. Zamknięto placówki edukacyjne i przedszkola. Przyprowadzono do porządku hierarchów kościelnych żeby nie opowiadali, że w cerkwiach nic ludziom nie grozi. Nawet padł taki komentarz, że w końcu chirurdzy myją ręce antyseptykami, a nie woda święconą. Wczoraj zamknięto nagle restauracje, kawiarnie, fastfoody. Drink bary i ku rozpaczy znajomego nocne kluby.
Nie wiem jak jest w miastach, ale tu w Agii Theodori skelpy są pełne. Grecy się bardzo stosują do zaleceń podawanych w mediach. Mocno sobie wzięli Grecy do serca by nie powtórzyć błędu Włochów. Tu też ludzie są przecież towarzyscy. Obejmują się czy całują na powitanie. To przecież kraj południowy. Rodzinny i towarzyski. Ale jak znam Grecję od 25 lat, to sam jestem zaskoczony. Po prostu fantastyczna organizacja, informacja i brak paniki. Nikt tu nie sieje psychozy bo Grecy maja dość stoickie podejście do rzeczywistości i są weseli. Bardzo uważają, a zapasy robią, żeby nie wychodzić, nie bo się boją że zabraknie czegoś. Ludzie żartują i się śmieją. Wczoraj rano pojawiły się memy przedstawiające śmierć z kosą i podpisem: Dzień dobry moje duszyczki. Wczoraj jak byłem na zakupach dziewczynka, dziesięcioletnia też robiła zapasy. Miała koszyk chipsów i parę słoików masła czekoladowego. Tu ludzie nie robią zakupów jak przed oblężeniem, ale po to, żeby nie wychodzić z domu. Z troski o innych, z troski przede wszystkim osoby starsze. Jest rozsądna i wywazona akcja w mediach by bez potrzeby nie wychodzić z domu. Odwołuje się spotkania towarzyskie.
Nikt sobie nie robi jaj z wirusa, ale jeszcze raz podkreślę, ludzie żartują i się dużo śmieją. Tacy są Grecy. Nie ma tutaj reakcji skrajnych o jakich czytam, że jedni się szykują jak na stan wojenny, wykupując cukier i papier toaletowy, a inni mają w nosie i demonstracyjnie urządzają imprezy. Przecież śmiertelność wynosi ok 3.5 %. Jak się to rozpowszechni w Polsce to umrze kilkaset tysięcy ludzi !!! Przecież grypa jest niebezpieczna, a korono wirus przecież jest 10 razy bardziej zabójczy. I do tego bardziej zaraźliwy. W Grecji to jakoś dotarło. W sklepach ludzie są ostrożni. Witają się z daleka. Nie ma tłoczenia się czy pchania. Dużo osób nosi maski, rękawiczki cały czas, także na zewnątrz. Jak teraz Grecja ma żyć bez szaszłyków czy kawy? Można zamówić i dostarczą. Od samego początku ruszyło tutaj dostarczanie zakupów do domu. Zwłaszcza dla osób starszych. Nie ma tutaj też łażenia po galeriach handlowych czy jakiegoś zbierania się, jak czytam o młodzieży w Polsce. Każdy idzie do pracy, a potem wraca do domu. Co chwilę dostaję nowe komunikaty. Znajomy, który organizował wyjazd do Bułgarii, przed czasem zdecydował wrócić z grupą. Mieli lecieć z Grecji, ale pojechali do Sofii, a stamtąd lot do Wiednia. Do Czech nie wjechali… Granicę zamknięto im przed nosem. Nie wiedzieli o tym wczesniej. Jadą teraz w stronę granicy niemieckiej. Mi zostaje czekanie w pustym hotelu, przy małym rolniczym miasteczku… Nie wiem kiedy wrócę, nie wiem co robić. Pracuję jako pilot i przewodnik wycieczek do i po Grecji. Wyjazdy są odwołane. Pieniędzy starczy może na miesiąc. A co potem? Przynajmniej skończę książkę

Pozdrawiamy ze Szkocji. Wczoraj wróciliśmy z Aten. Na ulicach widać rozsądek, a nie niepotrzebną panikę i nerwowe podejście do poważnej sytuacji. W sklepach można wszystko kupić. My najważniejsze miejsca odwiedziliśmy w piątek kiedy były jeszcze otwarte.
Grecy to naprawdę kochani ludzie. Są szczerzy uśmiechnięci, nie narzekają i często pomagają gdy widzą że ktoś potrzebuje tej pomocy. Więc myślę że i Panu pomogą i wesprą na tyle ile będą w stanie. Pozdrawiam
Witam i informuję, że zorganizowano możliwość powrotu do Polski na 3 sposoby ! Po powrocie 2 tygodniowa kwarantanna w domu!https://www.euractiv.pl/section/bezpieczenstwo-i-obrona/news/lotem-do-domu-mimo-zakazu-lotow-z-powodu-koronawirusa/
Świetna relacja, chyba najlepsze miejsce na przeczekanie pandemii, proszę pisać ksiażkę, najlepsza inwestycja w wolny czas ?
Dostałem pytanie, skąd mam informacje. Więc, tak mam córkę w Polsce, ktora pisze co się dzieje, krozystam ze stron rzadowych gov.pl , mam tez matkę mikrobiologa, co mieszka w Danii wiec znam sprawe z trzech krajów. Jak kto gdzie reaguje. wczoraj wdziałem na FB filmik z imrezy polskich studentów, którzy śpiewali, że im zaraza ch… zrobi. Korona tu, korona tam, korona ch.. zrobi nam. Dziś okazało się że straz musi sie uganiac za ludźmi, którzy wymyslili, żeby iść w Tatry. Galerie handlowe trzeba było zamknąć, zeby tam sięd zieci nie wałęsały. ktos mi napisałl, że kalam, że jakieś polskie obowiązki. Nie jest obowiązkiem Polaków chronić głupotę czy zagrożenie, ani zamiatać jej pod dywan, żeby dobrze wypaść przed obymi. To moralnośc pani Dulskiej. Pasowała 100 lat temu.
Dziękuję za relację 🙂 Myślę, że gdyby nie kwestie finansowe to miejsca takie jak Kokkino Nero czy Agii Theodori byłyby teraz najlepszym miejscem do życia. Czekam na książkę. Pierwszą przeczytałam z wielką przyjemnością. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Dobrze napisane. Świetne podsumowane. Pozdrawiam i życzę miłego pisania.
Witam serdecznie,
czy jest Pan ciągle w Grecji czy wrócił Pan do Polski? Bardzo jestem ciekawa nowego wpisu. Ciągle myślę czy wirus panoszy się w całej Grecji czy raczej w dużych miastach? jak tam wygląda sytuacja? czy na małych wysepkach też? A Thassos? a Kreta? Paros? Nigdzie nie mogę znaleźć informacji sensownych o moich ukochanych miejscach, odpowiedzi na pytania, które mnie nurtują. Będąc tam na miejscu można śledzić greckie wiadomości. U nas o Grecji prawie wcale nie mówią. Jeśli Pan coś wie, proszę napisać.
Z poważaniem,
Agnieszka Piotrowska
Kalispera!
Ja nie mam przeciez jak wrócić! Granice pozamykane,a tu jestem samochodem z całym dobytkiem .
Tutaj mało w sumie zarazonych, mniej niż w Polsce. Ale tez restrykcje zaczely sie wczesniej, no z tym, że Ludzie chodza do pracy. A grecy zaczynaja sensownie obchodzić te obostrzenia. Knajpy sa ale potrawy dają rpzez okinki i talez plastikowy. O takie są tu atrkacje 🙂
Kalimera!
Dziękuję za odpowiedź i za nowy wpis 🙂 Więc jednak nie zdążył Pan wrócić przed zamknięciem granic, zapytałam, bo nie pamiętam, którego dnia ostatecznie je zamknięto. Ale szczerze, to Panu zazdroszczę – wolałabym być uwięziona w Grecji niż tutaj w Polsce. Ten balkonik tuż przy morzu… cudnie tam! Co tam, że jedna miska i dwa widelce – zgrzebność i prostota – to takie greckie 🙂 🙂
No cóż, tęsknota mnie zżera a moje bilety przepadną. Muszę się dowiedzieć jakie zasady w Aegean Airlines – może da się coś odzyskać albo przebukować na… nie wiadomo kiedy.
Życzę owocnej miłej pracy i czerpania przyjemności z mniszego życia. Chętnie przeczytam kolejne relacje, a książkę pewnie też zakupię, bo choć recenzja skąpa jak majtki brazylijskiej…., to dzięki niej trafiłam na tego bloga.
Pozdrawiam,
Agnieszka Piotrowska