Pisałem w pewnym poście, o tym jak Grecja wygląda jesienią zimą czy po sezonie. Ale pisałem i Grecji północnej, o Riwierze Olimpijskiej. No to jak w piosence, czyli ciemno szaro i ponuro znikły chaty, drzewa, pole… Takich nas rzeczy w podstawówce uczyli na muzyce. Do tego zimno jak w psiarni, bo no właśnie Grecja jakoś sobie nie opracowała jakichś patentów na zimy, więc bogaci się grzeją ropą albo drewnem, a biedni marzną, jak znajoma Serbka z która miałem mieszkać. Dwa swetry dres i do spania. I szalik, żeby nos się nie odmroził. Zupełnie inaczej to wygląda na południu. To przecież 500 kilometrów niżej. Inne temperatury i inny klimat. Różnice są takie jak przedwczoraj. We Florinie 0 stopni, a na Peloponezie 26 !!! Na południu jest mniejszy wpływ klimatu kontynentalnego, poza tym oddziela nas od północy kilka pasm Górskich. Jest też mniej opadów. W morzu spokojnie się tu można kąpać już w kwietniu, albo jeszcze w listopadzie. Słońce świeci, można się opalać i jest to dużo zdrowsze niż w środku sezonu. W ogóle, wakacje w środku sezonu ta męka dla masochistów. Tłum, drogo i jazgot, gorąc. No ale jedni tak muszą bo tak praca, dzieci czy po prostu tak lubią. Inna sprawa, ze te bary plażowe , panienki w bikini czy wydziarani ratownicy to tylko w lecie są. No ale nie każdy lubi tłumnie spędzać wakacje. Celowo napisałem że spędzać a nie wypoczywać, bo to żaden wypoczynek. Lubię lato, bo przecież bym nie pracował w turystyce, gdybym nie lubił, ale to nie wypoczynek. Owszem czas intensywnej pracy i hasania, ale nie wypoczynek. Wypoczynek jest po sezonie. Ktoś powie, no ale wtedy się nic nie dzieje. No ale po co ma się coś dziać? Co to za wypoczynek kiedy nieustannie się coś dzieje? Wiem, że wielu ludzi już wpadli w pęd cywilizacyjny, mają nerwicę i nieustannie się spieszą, zatem to nie dla nich wpis. To dla tych którzy nie pędzą, nie zaliczają, nie muszą sobie nieustannie dostarczać bodźców, ale chcą po prostu wyłączyć się i odpocząć.
Zawsze można iść w mieście do knajpy czy baru, albo klubu, kasyna, kiedy się chce, a kiedy nie, można mieć czas dla siebie. Można też odwiedzić jakieś zabytki czy miejsca widokowe, albo coś ciekawego sobie zjeść. Ludzie w Grecji nie zapadają w sen zimowy, tu się dużo dzieje zimą, nawet więcej niż latem! Ale co tu robić? Na pewno Grecja jest atrakcją dla osób zajmujących się bądź lubiących nauki przyrodnicze. Dla botaników, zoologów, entomologów, geologów i innych. Dla biegaczy to istny raj, tu przecież odbywają się Maratony różnego rodzaju i spartatlon! Można w Grecji chodzić po górach! Czego jak czego ale gór tu nie brakuje. Można wędkować, albo co i ja tez czynię zając się swoją pracą przy komputerze. Skoro zabrałem się jesienią do pisania drugiej książki o Grecji, to mogłem to robić siedząc w Krakowie albo w Grecji. W Krakowie bym miał okno na inne bloki czy budynki, a w Grecji mam na morze. W Krakowie rano wszyscy się spieszą do pracy, a tu zaczynają dzień od kawiarni. Kto pomieszkał, na południu to już na północ nie chce wracać. Kolejna sprawa to pogoda i widoki. Czy chcemy czy nie, one wpływają na nasze samopoczucie, zdrowie czy kondycję. Wiec tu nawet parę tygodni od razu człowieka rozluźnia relaksuje i odpręża. Ja nie wierzę w takie odprężanie typu spa, że się wpada na godzinę, a potem leci dalej. Odprężenie potrzebuje dni. Szumu morza, ładnych widoków, życzliwych ludzi dookoła.
A to jest tu w Grecji posezonowej. Są tanie loty do Grecji, pociągi tanie, hotele po sezonie , te otwarte też tanie, więc najzwyczajniej w świecie, kto ma pracę jakąś zdalna, może sobie tu przyjechać na jakiś czas. Na początku mi się wydawało, że bez sensu być w Grecji zimą, no ale jaki ma dla mnie sens lecieć do Polski i siedzieć tam zimą, jak spędzam przy komputerze z 10 godzin na dobę? W międzyczasie potrzebuję iść na siłownię czy poćwiczyć gdzieś nad morzem, pochodzić, pobiegać czy iść gdzieś między ludzi. Ale okazało się, że warto, więc wszystkim bardzo polecam odwiedzić Grecję po, czy przed sezonem i po prostu trochę tu pomieszkać. Większość Greków posługuje się angielskim, są komunikatywni i towarzyscy. Dwa trzy razy wyjdziecie gdzieś na kawę i już was pozna pół miasteczka. Greckiego wcale nie trzeba znać. Jako że, teraz jestem w Agii Theodori to wysyłam zdjęcia z miejsca gdzie ćwiczę, widoki z balkonu, plażę do biegania i okolicę. Jeszcze raz polecam odwiedzić Grecję poza sezonem bo są miejsca ładne, blisko morza i gór, zarazem czynne cały rok. Jakie plusy jeszcze? Można pozwiedzać bez upałów i bez tłumów !!! Grecy co mają hotele i tawerny mają dla was czas, są was ciekawi, możecie poznać Grecję taką prawdziwsza. Pokażą wam okolice coś Wam o niej powiedzą. Pisałem, jak po sezonie można trafić na imprezę w tłoczarni oliwy, gdy są zbiory, teraz akurat był czas przycinania gałązek oliwnych. Dziś Wielki Piątek. Tu coś się będzie działo w miasteczku, bo jak są święta to się zawsze coś ciekawego dzieje. Nie, że w domu, jedzenie i telewizor.
A teraz odpowiedzi na sprawy jakie poruszacie w Waszych postach. Bardzo dziękuję, za życzenia, żebym wydał książkę i radośnie informuję, że nie tylko wydałem, ale jeszcze trzeba było dodruk zrobić. A teraz się wszystko wyprzedało bo National Geographic w dość tajny sposób zamieścił informację o książce. Czyli w ogóle na to nie byłem gotowy. Jak się można domyślić, cały nakład jaki był w Polsce się rozszedł. Będzie znów, jak jakoś uda mi się wrócić. Mój chytry plan na powrót na drugiego kierowce TiRa już nie działa, bo się na granicach połapali. Jak tylko dotrę do Polski książka znów będzie w sprzedaży. Byliśmy nie gotowi na tę recenzję.
Druga sprawa recenzje. Nikt z blogerów czy jutuberów, się nie podjął zrecenzowania książki, bo oni się tym nie zajmują. Odpowiedzi były lekko mówiąc chamowate. Z krytykiem literackim, często jest tak jak z teatralnym czy filmowym. Jak komuś się nie udało zostać aktorem czy reżyserem, to zostaje krytykiem. Podobnie z literaturą. A dosadnie mówiąc to oni po prostu zajmują się lansowaniem swojej osoby i nic nie wnoszą do rzeczywistości. Kiedyś na pewnym wielkim spotkaniu prowadząca przyleciała z wypiekami, że mnie zapowie i co ma mówić. Spytałem czy przejrzała książkę. Okazało się że nie, to co miała zapowiadać? Sam sobie recenzji przecież nie napiszę. Żebym miał recenzję to musi mnie wydawnictwo wydać i zapłacić za to, żeby recenzje się ukazały w mediach. Tak to działa. Żeby czyjaś piosenka leciała w radiu, to wytwórnia za to płaci. To nie jest tak, że dociera do nas to co dobre, tylko to co jest opłacone. W związku z tym, jak się uspokoi zaraza, będzie strona bloga trochę poręczniejsza i będą fragmenty pierwszej książki, czyli „Mojej Grecji”. Kto chce sobie ściągnie i poczyta, i zadecyduje. Teraz siedzę nad korektą merytoryczną „Grecji Nieznanej”, bo już Agata, co robiła korektę i redakcję poprzedniej książki nie chciała. Teraz jak sam to robię nie dziwię jej się. Jest z tym roboty, sprawdzanie dat, nazwisk plus poprawianie tekstu po dyslektyku. W Grecji mamy oczywiście obostrzenia różne teraz ale Grecja to Grecja. Kawiarnie zamknięte, ale jakieś tam stare krzesła są przed, jakoś ktoś przyniósł. Nie wolno siedzieć przy stolikach, no to ludzie stoją przed kawiarnią koło samochodów i za stół i robi maska albo dach auta. No ale już jakbym chciał gdzieś pojechać to się nie da, bo na bramkach, czy na bocznych drogach czyha policja. To zostaje mi chodzenie do Agii Theodori na zakupy, do parku poćwiczyć, albo na nielegalna kawę. Czasem parę dni z rzędu z nikim nie rozmawiam, ale mam co robić. Albo te korekty, albo artykuły do mediów polonijnych w Grecji i parę innych zadań. A teraz życzę wszystkim Kalo Pascha, czyli dobrej Wielkanocy.
