Jeżdżąc z grupami to w Termopilach byłem nie dziesiątki, ale setki razy. Trudno się dziwić bo przecież to miejsce jednej z najbardziej znanych bitew w dziejach świata. Dla mnie obowiązkowy punkt postoju dla grup, ale też jak jadę sam. A ktoś pomyśli a po co tam stawać? Był chłop tam setki razy to po co znów? Kwiaty pod pomnikiem złożyć czy co? Sekret tkwi w nazwie, bo Termopile znaczy po grecku gorące wrota. To była taka brama Grecji. Grecja miała trzy bramy. Wąwóz Tembi, Termopile i Istmos, czyli tam gdzie Kanał Korynncki. Tam się zawsze Grecy bronili, jak szła na nich jakaś armia, co nie wiedziała jak obejść ich pozycje, albo nie miała statków by opłynąć. Wiec już wiemy dlaczego wrota. A teraz dlaczego gorące? Bo tam płynie gorący potok, a po drugie tam jest jakaś anomalia klimatyczna i zawsze jest upiornie gorąco. Prawdopodobnie przez to że nie ma przewiewu, a ziemia się nagrzewa, asfalt się nagrzewa i panują tam jakieś saharyjskie temperatury. Zatrzymuję się tam jadąc samochodem jakąś porą pozasezonową żeby się zamoczyć w gorących wodach i zapachu zgniłych jaj. Woda jest taka po kolana, czy po uda. Jak ktoś na 50 cm wzrostu to będzie kryło.
Woda jest lecznicza ale nikt nie wie na co, bo centrum zdrowia i takie sanatorium co było w Termopilach poszło z torbami. Kradli, kradli aż zabrakło. No więc tak. Znaki na Termopile są więc trafić można łatwo, jak tam zajedziemy to czeka nas równinka , a na niej po jednej stronie dwa pomniki. Jeden Leonidasa, króla spartańskiego, a drugi, mniejszy, 700 Tespijczyków co tam zginęli wraz ze Spartanami, po drogiej stronie drogi, niegdyś ufortyfikowane wzgórze, ostatni bastion obrony Greków, gdzie też zostali pochowani. Na szczycie jest tablica z wierszem poety Simonidesa. Przechodniu powiedz Sparcie i tak dalej. A ta cuchnąca rzeczka jest pareset metrów w stronę Lamii, więc pieszo możemy dojść. Kiedyś na wycieczce był taki zawodnik mocno trunkowy. Tak pił od Polski że już w Polsce zwyzywał swoją towarzyszkę od niewiast co się zajmują najstarszym zawodem świata, i to bynajmniej nie chodziło o garncarstwo. Baba wzięła torby i zostawiła chłopa na pastwę losu. Nie se sam jedzie jak ma takie atrakcje urządzać w czasie wyjazdu. No to chłop nie trzeźwiał w zasadzie cały wyjazd. Nie on pierwszy i nie on ostatni. I właśnie w tych Termopilach ów pasażer, oczywiście wypity, zabrał się do pływania intensywnego i skakania do tej wody z brzegu. No, jak pisałem woda głęboka może na metr, więc na takie akrobacje nie było to najlepsze miejsce. Człowiek wyglądał jakby wpadł do snopowiązałki. Taki poobijany i podrapany. Znany i lubiany kierowca Roman, skonfiskował mu alkohol i tam zrobiliśmy chłopu w autokarze izbę wytrzeźwień. Teraz przed zarazą zainteresowało mnie skąd ta gorąca woda wypływa. Bo woda zawsze skądś się bierze, nie tak że tak sama z siebie. Zajechałem więc moim wozem pancernym w boczną dróżkę obok jakieś zdezelowanej stacji benzynowej. Patrzę, a tam jakieś radiowozy policyjne. No to jak radiowozy to się coś pewnie ciekawego dzieje. Okazało się że w opuszczonym sanatorium zrobili lokacje dla uchodźców.
No i właśnie tam u podnóża góry był taki stawik gdzie ta woda wypływała z skał. W budynkach mieszkalnych czyli w sanatorium mieszkali uchodźcy natomiast w tych zabiegowych hulał wiatr, wybite szyby i porozbijane wszystko. Był tam tez jakiś człowiek trochę od zamiatania, trochę porządkowy, a przy okazji miał swój stolik z jakimiś lokalnymi słodyczami i marmoladami. No to zgadaliśmy się , wypiliśmy kawę. W miedzy czasie przyszli Turcy , to on do nich po turecku im te słodycze wciska. Turcy mogą naruszać przestrzeń powietrzną nad Grecją i 50 razy dziennie, ale handel łączy ludzi. Tak samo jak tam pojechali dziennikarze na tereny przygraniczne pytać Ukraińców i Polaków o Wołyń i bandy upa. Jaki Wołyń, jakie banderowce, tam się liczy ze paliwo jest tańsze na Ukrainie że fajki. Ludzi interesuje gdzie załatwić zezwolenie, gdzie panienki, a gdzie lewe paszporty, a nie jakieś bandy upa. Biznes leczy ludzi z wrogości. Jak Turcy odjechali zapytałem nowego znajomego, czyli znajomego na zawsze bo w Grecji tak jest, co tam się właściwie podziało. No to powiedział, że spieprzyli wszystko. Było sanatorium, ale wszyscy tam wały robili, kradli no to padło. Gminne takie. W Grecji gminne to komunizm,. Niczyje i każdy doi ile się da, a w zasadzie doił, bo to wszystko padło jak muchy na przymrozek. Gminny komunizm, bo w Grecji to więcej niż państwowego to jest gminne. To jak taki komunizm w gminach. Teraz odżyło to greckie Baden Baden bo są uchodźcy. Mnie tam po medicha pytają jak Grecy reagują i czy Grecy maja problem z imigrantami. Nie proszę państwa. Uchodźcy to dar niebios. Jest ich może 100.000 może 200.000 nie wiem. Na każdego z nich idzie dziennie 50 euro. Co najmniej. Bo dostaje kieszonkowe płaci mu się za hotel i jedzenie, plus cala obsługa tego przedsięwzięcia. No to jak jest ich 200.000 to 10 milionów euro dziennie, które zasilają Grecję. Zapełniły się poopuszczane hotele, co były w takim stanie, że nawet tam nic nie chciało straszyć. Zapełniły się takie zdewastowane sanatoria jak w Termopilach, czy takie sheratony, ze ktoś wymyślił sobie hotel i go postawił w szczerym polu, gdzie ani morza ani nic. Chyba plan był żeby turyści w żniwach pomagali. No to upadło to. W Grecji się narobiło w cholerę bazy noclegowej z czego mnóstwo źle prowadzonej, źle inwestowanej. Albo ktoś się dorobił, umarł a dzieci w Kanadzie, no to tak to stoi i niszczeje. Nie przyjedzie przecież prawnik z Kanady się szamotać z turystami, że ręczniki z hotelowe na plażę wynoszą, czy jajka na twardo chowają po kieszeniach i wynoszą ze stołówki. No a teraz to odżyło i pieniążek się sypie dziekli imigrantom.
No a teraz o Termopilach. Bo tam jest mnóstwo namieszane w temacie. Pierwsza sprawa. Nie ma tam wąwozu. Nie dość, że nie ma, to nigdy nie było. Może będzie. Jak się uczyłem oprowadzać po Grecji to co kogo spytałem, to mi mówili, że jest ten wąwóz ale gdzie indziej. No to ja pytałem to czemu tu się odbyła bitwa? Miała być obrona wąwozu, więc w wąwozie była bitwa, bo inaczej by mówili, że obrona równiny była a nie wąwozu. No to wszyscy uciekali. Sprawa wygląda tak. Nie było wąwozu tylko kiedyś morze było blisko gór. Do tego był mur. Taki przesmyk właśnie, z jednej strony morze z drugiej góry. Na tym polegała obronność tego miejsca nie na żadnym wąwozie. To błąd jakiego tłumaczenia, który się utrwalił. A teraz miejsce straciło swoją obronność, bo się linia brzegowa cofnęła. Płyty tektoniczne się ruszają nie tylko na boki ale tez góra dól więc tam poszła do góry, no a teraz można tam toczy bitwy z rozmachem , takie epickie, jak w filmie wojna i pokój (100.000 statystów brało udział w scenie bitwy pod Borodino). Teraz druga sprawa, czyli ilu tam się Greków broniło. Najpierw kilka tysięcy, tu dane był rozbieżne już w starożytności. 6 tysięcy, może 8 tysięcy. Gdy Leonidas, król spartański dowodzący obroną , dowiedział się, że Persowie poznali tajną ścieżkę, co mogła poprowadzić Persów na tyły Greków, odesłał większość armii. Wiec kto został? 300 Spartan? Nie , zla odpowiedź nagroda przepadła. Mamy przecież obok Leonidasa drugi pomni, czyli 700 Tespijczyków. To 1000 ? też nie. Spartanie, tu piszę o tych z kasty wojowników, jak szli na wojnę to każdy z nich miał do pomocy 4 helotów. Czyli tych chłopów niewolników. Oni nie tylko nieśli bron i zapasy, ale także walczyli. Jako lekko zbrojna piechota. Wiec skoro 300 było Spartan, to musimy dodać 1200 helotów i 700 Tespijczyków, czyli na koniec broniło się 2200 greków! Tak plus minus, bo już część mogło polec wcześniej. Pomijanie helotów biorących udział w walkach to błąd nawet poważnych podręczników. To tak samo jak z pewną bitwa króla Jerozolimy Baldwina IV z Salladynem. Piszą że 700 rycerzy pokonało 20.000 armie. Tak bo wymieniono tylko rycerzy, tylko osoby stanu szlacheckiego, nie wymieniono pozostałych 19.000, co brali udział w bitwie, ale byli nisko urodzeni. Miłej kąpieli!

Witam, bardzo fajna opowieść, zawsze tam staję na odpoczynek czasami kiedyś wcześniej na noc, ale Ok kilku lat faktycznie klimat nie sprzyja na nocowanie. Odnośnie wąwozu Termopile.. ON TAM JEST! Kilka lat temu penetrowaliśmy tą okolice a bazę mieliśmy nie opodal na campingu ‘wenezuela” Okolice pomnika Leona przecząsnąłem tam i z powrotem przez 2 tygodnie fakt jest taki, że lokalsi nie mają żadnej wiedzy na temat tego miejsca, ale wąwóz jest nawet jest tablica upamiętniająca miejsce bitwy, w pobliskiej wsi dotarłem do nauczyciela , który uczy dzieci chyba ze sto lat , on udzielił mi wskazówek gdzie szukać/ chyba że kłamał/ nie ta kamienna Pt. „przechodniu powiedz Sparcie… „. Trzeba wejść dość głęboko swoją drogą to oni chyba tak na prawdę nie mają pomysłu co zrobić z tym miejscem
pozdrawiam i dzięki za opis tego miejsca
A po co by mieli Persowie szturmować okoliczny wąwóz, skoro była droga wzdłóż wybrzeża, na której wąwozu nie było? Ostatnim punktem oporu, było ufortyfikowane wzgórze i gdyby Grecy sie bronili w wąwozie, to by musieliby na to wzgórze dotrzeć. Opuścili by wiec bardzo dobry do obrony wąwóz by isc na wzgórze gdzie zdziesiatkowali ich łucznicy. W żadnych obecnych źródłach anglo języcznych nie ma mowy o wąwozie.
tutaj jest jak linia brzegowa wyglądała https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/cf/Thermopylae_shoreline_changes_map.png